2018-04-04 :: Łk 24, 13-35

Łk 24, 13-35

Fragment Łukaszowej Ewangelii opisuje podróż dwóch uczniów Jezusa (tylko jednego z nich znamy po imieniu) z Jerozolimy do miejscowości Emaus (60 stadiów = ok. 30 km na północny zachód) a miało to miejsce w dzień zmartwychwstania Chrystusa (pierwszy dzień tygodnia – niedziela). Ta podróż w gruncie rzeczy oznaczała ucieczkę z miasta świętego. Przerażeni wydarzeniami Wielkiego Czwartku (pojmanie i uwięzienie Jezusa) i Wielkiego Piątku (śmierć Jezusa na krzyżu i złożenie do grobu) apostołowie i uczniowie ulegają rozproszeniu, aby nie podzielić losu Mistrza.   

Najbardziej zaskakujące jest to, że dwaj uczniowie nie poznają Jezusa, który dołączył do nich jako zwykły podróżny. Jak można nie rozpoznać kogoś, z kim spędzili ostatnie trzy lata swego życia? Ewangelista tłumaczy tę dziwną sytuację słowami: „oczy ich były niejako na uwięzi”. Ową blokadę uniemożliwiającą rozpoznanie Mistrza z Nazaretu stanowią ROZUM i LUDZKIE ZMYSŁY, które nie dają przyjąć widzenia i kontaktu z kimś, kto trzy dni temu umarł i został pochowany. Taka ludzka racjonalizacja świata i praw, które w nim obowiązują, zamyka nas zupełnie na przyjęcie za prawdę ZMARTWYCHWSTANIA. Rezurekcja Jezusa wymyka się i przekracza zdolności poznawcze człowieka. Oparcie się jedynie na rozumowym odbiorze świata nie daje miejsca WIERZE. Budząca się przez trzy lata w uczniach wiara w Jezusa, zostaje teraz skrępowana (niejako na uwięzi) ludzkich zmysłów i rozumu. Fakt pustego grobu w poranek wielkanocny nie budzi w nich radości lecz przerażenie. Ktoś zabrał (ukradł) ciało Jezusa z grobu – tak „po ludzku” widzą ten stan rzeczy. Bóg jednak przychodzi z pomocą naszej wierze. W takiej sytuacji człowiek potrzebuje, kogoś pochodzącego od Boga, który rzuci nowe światło na zaistniałe fakty i pozwoli inaczej (z wiarą) na nie spojrzeć. Potrzeba kogoś z nieba, kto wygłosi im ORĘDZIE WIELKANOCNE – „Nie ma Go tu, bo Zmartwychwstał!”. Dlatego świadkowie pustego grobu (np. kobiety, Maria Magdalena) spotykają przy pustym grobie aniołów czy samego Jezusa, którzy tłumaczą im dany stan rzeczy. W Ewangelii na dzisiaj dzieje się to samo. Jezus głosi orędzie zmartwychwstania wyjaśniając starotestamentalne pisma proroków, którzy przepowiedzieli śmierć i zmartwychwstanie Mesjasza Pańskiego. Ale jakby to też nie wystarczyło więc Jezus zasiadł z nimi do kolacji. Wziął chleb, łamał i podawał im... Cóż to takiego? Eucharystia! Tego nie da się nie zrozumieć oraz nie rozpoznać tego, który dał nam Eucharystię, który w czasie Ostatniej Wieczerzy uroczyście nakarmił uczniów swoim Ciałem. Dwaj uczniowie w końcu poznają z kim rozmawiali i nawet sami się dziwią dlaczego wcześniej do nich to nie dotarło. Rozpoznany Jezus jednak znika im z oczu. Zmartwychwstały Chrystus przekracza kategorie czasu i przestrzeni, nie stanowią one dla niego bariery. Zwróćmy uwagę na reakcję uczniów: w końcu udzieliła się im WIARA I RADOŚĆ PASCHALNA. W tej samej chwili, pomimo późnej pory, wracają do Jerozolimy. Tym razem nie idą lecz BIEGNĄ, aby podzielić się Dobrą Nowiną z innymi.

Ks. Kamil

Postaw sobie pytania:

  1. Co utrudnia bądź nie pozwala całkowicie uwierzyć Jezusowi?
  2. Czy orędzie wielkanocne napełnia mnie prawdziwą radością?
     
Top