2018-04-06 :: J 21, 1-14

J 21, 1-14

W danym fragmencie Ewangelii opisana jest, tym razem przez św. Jana Apostoła, kolejna chrystofania, czyli ukazanie się zmartwychwstałego Jezusa żyjącym. Ogromnie ważny jest tutaj kontekst, a więc czas i miejsce tej chrystofanii. Jak sami za chwilę zobaczymy poniekąd kontekst staje się przyczyną objawienia Chrystusa. Odbywa się to oczywiście po zmartwychwstaniu Jezusa. Chrystofanie miały za zadanie wzbudzić wiarę paschalną u Apostołów i uczniów. Miejscem natomiast jest miejscowość nad Jeziorem Galilejskim zwanym Tyberiadzkim, prawdopodobnie Kafarnaum, gdzie Szymon wraz z Andrzejem oraz Jakubem i Janem, synami Zebedeusza, zajmowali się połowem ryb. Apostołowie mimo że doświadczyli już obecności Zmartwychwstałego Pana wśród nich, to jednak mamy wrażenie, że nie wiedzą co dalej robić? Czym się zająć? Fizycznie nie ma już z nimi Jezusa. Nie ma kto przewodzić najbliższej grupie Jego uczniów. A przecież jakoś trzeba dalej żyć? Apostołowie wydają się zdezorientowani. Nie tak wyobrażali sobie swoją przyszłość. Wiązali ją nieodłącznie z osobą Jezusa, której teraz fizycznie przy nich brakuje. Gromadzą się jednak wokół Szymona Piotra, który namaszczony przez Jezusa, formalnie staje na ich czele. Warto przypomnieć, kontekst powołania Piotra na Apostoła. Przechodzący obok Jeziora Galilejskiego Jezus spotkał Szymona i barta jego Andrzeja jak zarzucali sieć na połów – byli bowiem rybakami. Natychmiast ich wezwał słowami: „Pójdźcie za Mną, a sprawie, że staniecie się rybakami ludzi” (Mk 1, 17). Przyjęcie powołania oznaczało zmianę dotychczasowego życia. Na potwierdzenie tego, Jezus zmienia imię Szymonowi, odtąd ma się nazywać Piotr (opoka).      

Teraz na skutek ciężkich przeżyć Książę Apostołów w swej bezradności postanawia wrócić do swojego życiowego zajęcia – połowu ryb. Symbolicznie oznacza to powrót Piotra do wcześniejszego życia zanim został powołany przez Chrystusa na Apostoła. Jak widać nie tego chce Bóg. Praca którą podejmuje Piotr wraz z innymi uczniami staje się daremna, już nie przynosi żadnych efektów. Pracowali całą noc, a nic nie złowili. Rankiem gdy rybacy kończyli swoją pracę, nad jeziorem ukazał się Jezus. Uczniowie jednak Go nie poznają (dlaczego? zobacz wcześniejszy artykuł Łk 24,13-35). Nierozpoznany Jezus pyta rybaków o powodzenie ich pracy. Oni jednak stwierdzają, że tej nocy nic nie udało im się złowić. Nieznajomy poleca, aby zarzucili sieć po prawej stronie łodzi. Owa zachęta wydaje się bezsensowna i stanowić może jedynie bezcelową utratą resztek sił, a mimo to rybacy spełniają polecenie Jezusa. Dokonuje się cud ogromnego połowu ryb. Sieci napełniły się rybami, tak że trudno było je wyciągnąć. W dalszej części perykopy dowiadujemy się o ilości ryb w sieci – 153. Totalne zaskoczenie rybaków. Jednoznaczny cud dla wszystkich, dlatego też postanowili dokładnie policzyć złowione ryby. Ten cud przede wszystkim jednak doprowadził do rozpoznania Chrystusa przez jednego z uczniów, którego Jezus miłował (tak określał św. Jan siebie samego, nie zdradzając swojego imienia). To rozpoznanie dokonuje się na innej płaszczyźnie, już nie zmysłowej lecz płaszczyźnie uczucia, jakim jest miłość. To miłość do Mistrza pozwoliła Janowi rozpoznać Jezusa w osobie nieznajomego. Zaraz też dzieli się swoim odkryciem z Piotrem, który z radości rzuca się w pław do jeziora, aby jak najszybciej znaleźć się przy Jezusie. Gdy wszyscy wreszcie dotarli do brzegu, zobaczyli że Jezus przygotował chleb i pieczoną rybę, aby się posilili. Już nikt nie ma wątpliwości: To jest PAN! Nie pozostawił ich, jest z nimi choć inaczej niż przedtem, troszczy się o ich pracę i posiłek. Daje im do zrozumienia, że powołanie „do połowu ludzi” jakim zostali obdarzeni, nie zostało cofnięte, wręcz przeciwnie dopiero teraz, po zmartwychwstaniu Jezusa, będę mogli je SKUTECZNIE zrealizować.

Ks. Kamil

Postaw sobie pytania:

  1. Co w ludzkim życiu decyduje o naszym szczęściu, sukcesie i spełnieniu?
  2. Dlaczego miłość stanowi wyższy stopień poznania Jezusa niż poprzez zmysły?

 

Top